Wspólnota Królowej Pokoju

przy PARAFII pw. MACIERZYŃSTWA NMP w ZBĄSZYNKU

Orędzie, 25. października 2021 „Drogie dzieci! Powróćcie do modlitwy, bo [ten] kto się modli nie boi się przyszłości. [ten] Kto się modli otwarty jest na życie i szanuje życie innych. Dziatki, [ten] kto się modli odczuwa wolność dzieci Bożych i z radością w sercu służy dla dobra brata człowieka. Bo Bóg jest miłością i wolnością. Dlatego dziatki, kiedy chcą was zakuć w kajdany i wami się posługiwać, to nie jest od Boga, bo Bóg jest miłością i daje Swój pokój każdemu stworzeniu. Dlatego mnie posłał, abym wam pomogła, abyście wzrastali na drodze świętości. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Nasza Wspólnota

Orędzia Matki Bożej Medziugorju Apostolat Margaretka Czytania na każdy dzień Linki Kontakt

Strona Parafii |Główna | Świadectwa | Pielgrzymki | Program modlitewny | Maryja | Widzący | Wiadomości | Figury Matki BożejHistoria |

 

Wiadomości z Medziugorje

 

LICZBA KOMUNII ŚW. I KONCELEBRANSÓW

W październiku w parafii Medziugorje rozdano 142 000 Komunie św., a Msze św. były koncelebrowane przez 3 378 księży z kraju i z zagranicy. W październiku w Medziugorju przebywały grupy pielgrzymkowe z: Szkocji, Szwajcarii, Austrii, Włoch, Słowacji, Niemiec, USA, Belgii, Hiszpanii, Słowenii, Anglii, Polski, Irlandii, Argentyny, Urugwaju, Czech, Kanady, Francji, Meksyku, Holandii, Panamy, Gwatemali, Węgier, Brazylii, Australii, Tahiti, Reunion, Korei, Singapuru, Libanu, Japonii, Rumunii, Portugalii, Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny.

JE JESUS A CABRERA, BISKUP ALAMINOS Z FILIPIN Z WIZYTĄ W MEDZIUGORJU

JE Jezus a Cabrera, biskup Alaminos (Filipiny) przebywał z prywatną wizytą w Medziugorju w dniach od 15 do 17 października 2003 roku.

Przyjechał do Europy, do Rzymu, aby być obecnym podczas beatyfikacji Matki Teresy. Jest to jego pierwsza wizyta w Medziugorju. W rozmowie powiedział:

„O Medziugorju dowiedziałem się dzięki czasopismom i świadectwom ludzi, którzy tu byli. W jednym z kościołów mojej diecezji znajduje się również figurka Matki Bożej Medziugorskiej. Mamy figurkę, tak więc Medziugorje jest u nas dobrze znane!

Chciałbym wam opowiedzieć pewną interesującą historię. Myślę, że było to w 1990 roku. Grupa Filipińczyków przybyła do Medziugorja. Przyjeżdżają tu ludzie, którzy mają pieniądze, ludzie bogaci. Ksiądz, który z nimi przyjechał został zaproszony bezpłatnie, tak samo jak ja dzisiaj. Wspiął się na wzgórze i pytał Matkę Bożą: „Tylko bogaci mogą przyjechać do Medziugorja. A co z biednymi?”. Wtedy wyraźnie usłyszał, co odpowiedziała mu Matka Boża: „Ja idę do nich, ja jestem z nimi!”. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy to usłyszałem. Matka Boża idzie do nich! Istnieje łaska dla tych, którzy tutaj przyjeżdżają, ale do ubogich Matka Boża idzie sama!

Oficjalne stanowisko Kościoła na Filipinach jest takie samo jak stanowisko Rzymu. Medziugorje nie jest oficjalnie uznane przez Rzym. Myślę, że w tym miejscu wielu ludzi zostało zachęconych do lepszego życia. Kościół nikomu nie zabrania przyjazdów tutaj i wielu Filipińczyków tu przyjeżdża. Widzę dobre owoce, dostrzegam jak Medziugorje wpływa na tych, którzy tu byli. Nie ma co prawda oficjalnego stanowiska, ale dopóki nasz kult pozostaje w rozsądnych granicach… Jestem bardzo szczęśliwi, gdy widzę, że ludzie więcej się modlą, częściej przystępują do Komunii św., częściej przychodzą na Mszę św. i do spowiedzi, stają się lepsi… Myślę, że jest to dzieło Matki Bożej. To wiele znaczy. Może musimy czekać na jakiś spektakularny cud, aby Kościół uznał Medziugorje!? Ale istnieje już wiele, wiele cudów, wiele łask, które wydarzyły się w życiu ludzi. Sam fakt, że ludzie przychodzą bliżej do Boga – jest znakiem.

Jako kapłan i biskup uważam siebie za kapłana Maryjnego. Wykonuję pracę Maryjną. Jako kapłan i jako biskup powinienem prowadzić ludzi do Jezusa i Jezusa przynieść ludziom. Im mocniej we mnie będzie żył duch Maryjny, tym bardziej będę zdolny, by wypełnić swoją misję jako kapłan i jako biskup. Czuję się bardzo, bardzo szczęśliwy. Dzisiaj rano, gdy wszyscy spali, sam poszedłem na Górę Objawień, było bardzo zimno. Nie wiedziałem, którą drogą pójść, więc prosiłem Matkę Bożą, aby pokazała mi kierunek. Po drodze zgubiłem chusteczkę, ale znalazłem kwiatek. Był to jedyny kwiatek na drodze! Zerwałem go i kiedy przyszedłem do figurki byłem podekscytowany niczym małe dziecko. Powiedziałem: „Matko Boża, mam dla Ciebie kwiat”. W czasie modlitwy odczułem głęboki pokój. Matka Boża pozwoliła mi odczuć, że jest bardzo szczęśliwa, że tu jestem. Modliłem się za wszystkich ludzi, szczególnie za pielgrzymów z mojej grupy. Oni również są tutaj bardzo, bardzo szczęśliwi. Po Mszy św. razem poszliśmy na wzgórze, cudownie było się modlić wspólnie. Młodsi pomagali starszym w przy podchodzeniu na stromy stok… To jest obraz naszego życia na ziemi: musimy pomagać sobie wzajemnie. Kiedy wyszliśmy na wzgórze, i zobaczyliśmy figurę Matki Bożej było naprawdę cudownie.

Orędzia, płynące z tego miejsca są bardzo, bardzo aktualne i skierowane do nas wszystkich. Matkę Bożą zawsze postrzegam jako szczególnego posłańca Jezusa. Ona naprawdę chce, abyśmy wszyscy byli święci. Dlatego podejmuje szczególny wysiłek, przychodząc do nas, aby nam pomóc, i przypomnieć, co mamy czynić i w jaki sposób aby dojść do Królestwa. Jest to znak Jej wielkiej miłości wobec nas wszystkich. Jest to również dowód, że Matka Boża troszczy się od nas i pracuje nad naszym dobrem. Ona chce abyśmy byli naprawdę szczęśliwi i mieli prawdziwy pokój. Dobrze jest słuchać Jej orędzi, czytać je i wprowadzać w czyn. Dzisiejszy psalm mówi: „Jeśli dzisiaj głos Jego słyszycie niech wasze serca nie będą zatwardziałe!” Niech wasze serce będzie otwarte na orędzia i na stosowanie ich w życiu!

Działam jako oręż Matki Bożej. Ona objawiała się wiele razy i w różnych miejscach. Orędzie, które daje pochodzi od samego Boga. Mówi nam, abyśmy się modlili i modlili. Postawmy Boga na pierwszym miejscu, na najważniejszym miejscu w naszym życiu. Dlatego musimy się nawrócić, skierować serce, rozum i całe życie ku Bogu. Nasze serce często jest przywiązane do rzeczy materialnych, jakimi są pieniądze, władza itp. Matka Boża mówi nam, abyśmy bardziej zwrócili uwagę na to, co mówi nam Jej Syn. Msza św., Komunia św., spowiedź… Abyśmy więcej troszczyli się o innych ludzi, czynili ofiary, dzieła miłości wobec innych. Jeśli będziemy lepiej słuchać orędzia Matki Bożej, będziemy kochali Boga i siebie nawzajem, wierzę, że doświadczymy prawdziwego pokoju pośród nas bez względu na to skąd pochodzimy, bo nasze serca będą otwarte, bo będziemy się wzajemnie akceptować i nawzajem sobie pomagać. W ten sposób zrozumiemy, że koniec końców jesteśmy jedną rodziną, jedną wielką rodziną, braćmi i siostrami. Jesteśmy jedną rodziną i mamy jednego Ojca. Jak cudowne jest, kiedy szczerze odmawiamy Ojcze nasz! Wtedy rozumiemy, że każdy człowiek jest naszym bratem i siostrą, których kochamy. To jest to, czego chce Matka Boża… Owocem misji Matki Bożej jesteśmy my wszyscy: abyśmy stali się jedną rodziną, jednym Kościołem. Czuję się jak w domu, tak jakby Matka Boża powiedziała mi: „To jest twój dom”.

J.E. THOMAS L. DUPRE, BISKUP SPRINGFIELD, MASSACHUSETTS, USA

J.E. Thomas L. Dupre, biskup Springfield, Massachusetts, USA przebywał w Medziugorju pod koniec października 2003 roku. O swoich przeżyciach powiedział:

„O Medziugorju słyszałem od ludzi, którzy przyjeżdżali tu przez wiele lat. Jestem teraz po raz pierwszy. Przyjechałem tu z przyjacielem kapłanem. Ojciec Henry Dorsch w ostatnich piętnastu latach pięciokrotnie był w Medziugorju. Teraz jest po raz szósty. Często mówił o tym miejscu. Jest bardzo ofiarnym, dobrym i oddanym księdzem. Wysoko ceni sobie doświadczenie, które przeżył w Medziugorju. Nie jest żadną tajemnicą, że wpłynął na mnie tak jak i wielu innych ludzi, którzy mówili o swoim pobycie w Medziugorju. Interesowało mnie to. Tego roku miałem okazję sam tu przyjechać. Przyjechałem, aby zobaczyć na własne oczy i usłyszeć na własne uszy i wyrobić sobie własną opinię.

Od wczesnego dzieciństwa jestem mocno związany z objawieniami Matki Bożej w Fatimie. Kiedy miałem jedenaście, dwanaście lat odczuwałem wielką pobożność wobec Matki Bożej Fatimskiej. Do dnia dzisiejszego naprawdę wierzę w te objawienia tak jak i w objawienia w Lourdes. Gdy miałem dziesięć lat zobaczyłem film: „Pieśń Bernadetty”, który mówi o Bernadettcie i o Lourdes. Zrobił na mnie wielkie wrażenie, było to dla mnie bardzo ważne. Objawienia w Lourdes i w Fatimie są ważną częścią mojego życia. Medziugorje jest trochę inne, bo jeszcze nie jest oficjalnie uznane przez Kościół. Tak jak wielu innych czekam na ostateczną decyzję Kościoła. Jest coś we mnie, co chce wierzyć w te objawienia. Przyjechałem zobaczyć to miejsce na własne oczy… Wierzę, że jest tu wiele cudownych owoców duchowych. Oczywiste jest, że ludzie są bardzo pobożni, oddani, gorliwi, przyjmują sakramenty i dużo się modlą. Nie możemy pozostać obojętni na to, co widzimy.

Wierzę, że to miejsce, w którym gromadzą się ludzie z całego świata, jest naprawdę wyjątkowe. Przyjeżdżają się modlić i mają bardzo dobre przeżycia. Wielu się nawraca, wielu wraca do wiary, niektórzy nawracają się na wiarę katolicką. Słyszałem o uzdrowieniach, ale nie mam żadnych prywatnych dowodów. Widzę wiele dobrych owoców, dostrzegam liczne dobre rzeczy, a to jest dzieło Boże, dzieło Ducha Świętego. Nie ma wątpliwości. Czy objawia się tutaj Matka Boża, nie mogę powiedzieć, nie mam odpowiednich uprawnień. Jestem otwarty, mój duch i serce są otwarte. Nie mam osobistego przekonania, ale jestem otwarty na decyzję Kościoła. Czekam na tę odpowiedź.

Obserwuję tutaj doświadczenie życia chrześcijańskiej wiary w pełni. Ludzie wierzą i żyją swoją wiarą, można to zobaczyć. Jest to w ich sercu i duszy. Wszyscy jesteśmy członkami jednej rodziny, wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. Tutaj jest to oczywiste: spotykają się ludzie z całego świata. Jest wielu z Europy, ale i z Ameryki. Są ludzie różnych ras: biali, brązowi i czarni… i wszyscy są braćmi i siostrami, wszyscy są zgodni i wszyscy mają tę samą wiarę. Wszyscy razem uczestniczymy w Eucharystii, wyznajemy tę samą wiarę w Boga i Jezusa Chrystusa i miłość do Matki Bożej. To jest wyraz Kościoła, wiary, która jest naszym udziałem. To jest cudowne. Swoim wiernym powiem, że jest to naprawdę cudowne przeżycie, że jest dobre, aby ludzie przyjeżdżali tu, by się modliliby otwierali serce i duszę i aby zapytali, czy może Bóg ich wzywa. Z pewnością przyjazd tutaj może im przynieść wiele dobra duchowego. Myślę, że będą błogosławieni przez przyjazd do Medziugorja.

ZAKON MALTAŃSKI ZAKOŃCZYŁ TEGOROCZNĄ SŁUŻBĘ

Członkowie pierwszej pomocy Zakonu Maltańskiego z Kolonii (Niemcy) oraz wolontariusze na początku listopada zakończyli tegoroczną pracę w służbie pielgrzymów Królowej Pokoju. Przez pięć miesięcy Zakon Maltański udzielił pomocy medycznej 4 060 osobom. Tegoroczną służbę w Medziugorju zakończyli 30 października uczestnicząc we Mszy św. dziękczynnej w sanktuarium medziugorskim.

Korzystając z okazji pragniemy podziękować za pomoc, którą już od kilku lat ofiarują pielgrzymom w Medziugorju.

Zakon Maltański prosi wolontariuszy pragnących włączyć się do służby o osobiste zgłoszenia.

NOWICJAT FRANCISZKAŃSKI W MEDZIUGORJU

Czternastu członków nowicjatu franciszkańskich prowincji Bośnia Srebrena i Hercegowina, którzy spędzają rok pokuty w Livnie, 8 listopada pielgrzymowało do Medziugorja wraz z wychowawcami o. Vitomirem Siliciem OFM i o. Ivanem Sesarem OFM. Mszy św. wieczornej przewodniczył o. Ivan Sesar, a nowicjusze prowadzili śpiew i uczestniczyli w Liturgii Słowa.

JE TARCISIO ZIYAYE, BISKUP Z MALAWI Z WIZYTĄ W MEDZIUGORJU

J.E. Tarcisio Ziyaye, biskup z Malawi na początku listopada przebywał w Medziugorju. Do Medziugorja przybył wraz z grupą pielgrzymów z Malawi. Jego wypowiedź opublikujemy w następnym numerze Biuletynu.

REKOLEKCJE W DOMUS PACIS

W minionym okresie trzykrotnie odbyły się rekolekcje postu i modlitwy dla pielgrzymów z Francji i Włoch. W domu modlitwy siostra Petra Bagarić i o. Mario Knezović prowadzili rekolekcje dla uczniów szkół średnich z Zagrzebia, a Salezjanie rekolekcje dla młodzieży z parafii Żepcza.

Wszyscy zainteresowani uczestniczeniem w rekolekcjach postu i modlitwy powinni się zwrócić do o. Ljubo Kurtovicia, Župni ured Medjugorje, Gospin trg 1, 88266 Medjugorje, Bośna i Hercegowina (fax: 00 387 36 651 444).

IV MIĘDZYNARODOWE REKOLEKCJE DLA PAR MAŁŻEŃSKICH

IV Międzynarodowe Rekolekcja dla par małżeńskich odbędą się w dniach od 11 do 14 lutego 2004 roku. Tematem rekolekcji jest: „OWOCEM POKOJU JEST MIŁOŚĆ, A OWOCEM MIŁOŚCI PRZEBACZENIE” (orędzie Matki Bożej z 25 stycznia 1996 roku).

Prosimy zabrać ze sobą słuchawki, radio z wysoką częstotliwością FM oraz Pismo Święte.

Rekolekcje odbędą się w żółtym budynku za kościołem. Koszt rekolekcji wynosi 30 euro od pary małżeńskiej. Zgłoszenia można przesłać poprzez e-mail: medjugorje-mir@medjugorje.hr lub dokonać osobiście w Informacji sanktuarium, telefonicznie lub faxem: 00387-36-651-988 (za Mariju Dugandžić). Liczba uczestników jest ograniczona, prosimy więc Państwa, aby przesyłać zgłoszenia jak najwcześniej, a najpóźniej do końca grudnia. Prosimy również, aby pary małżeńskie uczestniczące w rekolekcjach same zapewniły sobie zakwaterowanie w Medziugorju.

XI MIĘDZYNARODOWE SPOTKANIE OSÓB PROWADZĄCYCH CENTRA POKOJU, MEDZIUGORSKIE GRUPY MODLITEWNE, PIELGRZYMKOWE ORAZ CHARYTATYWNE

XI Międzynarodowe spotkanie osób prowadzących Centra Pokoju, medziugorskie grupy modlitewne, pielgrzymkowe oraz charytatywne odbędzie się w Medziugorju w dniach od 22 do 26 lutego 2004 roku. Tematem spotkania jest: „POKUTA I WSPÓŁCZESNY CZŁOWIEK.”

Liczba miejsc jest ograniczona, a każdego roku grono uczestników wzrasta. Prosimy, więc aby jak najszybciej, a najpóźniej do końca grudnia 2003 roku przesłać zgłoszenie o uczestnictwie w rekolekcjach. Zgłoszenia można przesłać poprzez e-mail: medjugorje-mir@medjugorje.hr lub osobiście w Informacji sanktuarium, telefonicznie lub faxem: 00387-36-651-988 (za Mariju Dugandžić). Dla wszystkich grup językowych zapewniamy tłumaczenie symultaniczne. Cena rekolekcji 60 euro od osoby. W cenę wliczone są koszty organizacyjne rekolekcji (wykładowcy, tłumaczenie tekstów, tłumaczenie symultaniczne oraz wspólny obiad ostatniego dnia rekolekcji). Po opłaceniu kosztów na początku rekolekcji każdy z uczestników otrzyma akredytację umożliwiającą uczestniczenie w spotkaniach rekolekcyjnych. Prosimy, aby Państwo sami zatroszczyli się o zakwaterowanie w Medziugorju. Wierzymy, że nie będzie to problemem, ponieważ od wielu lat przyjeżdżacie państwo do Medziugorja i macie tu znajomych i przyjaciół. Należy zabrać ze sobą radio ze słuchawkami, by słuchać tłumaczenia symultanicznego.

Już teraz cieszymy się z Państwa zgłoszeń i wspólnego spotkania!


1 listopada 2003

Wszystkich Świętych

Drogie Dzieci Medjugorja!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

Matka Boża jest źródłem nowej ewangelizacji... Kasia Martin przez lata mieszkała w Medjugorju u widzącej Mariji i z pierwszej ręki może świadczyć o pokoju, jaki przyniosła grupa modlitewna, którą utworzyła i kierowała w Medjugorju Matka Boża (patrz PS.1.). Wcześniej w tym roku tak mówiła do młodzieży w Ameryce:

“Dzisiaj w świecie dzieje się coś bardzo szczególnego – coś, co nas zachęca, żeby przeżywać swe życie wiary w bardzo głęboki sposób, sposób pełen miłości. Bóg Ojciec widzi, jak trudne jest dziś życie w nowoczesnym świecie i dał nam ten dar codziennych odwiedzin Matki Jezusa. Te codzienne odwiedziny zmieniły życie milionów ludzi. Ona przychodzi każdego dnia przez ponad 22 lata i do Medjugorja przyjechali ludzie praktycznie z każdego kraju na świecie – doświadczyli tego daru pokoju, który jest darmo dawany w tym miejscu, gdzie Ona chciała stworzyć oazę pokoju. Pracowała z parafią – co jest wspaniałą nowiną dla wszystkich parafii! Codziennie kierowała młodzieżą – co jest wspaniałą nowiną dla młodzieży! Bóg rzeczywiście chce być częścią naszego życia dzień po dniu, tak więc daje nam dar Jej codziennych odwiedzin. A ponieważ Matka Boża jest tym, kim jest, przyprowadza nas do Jezusa i wprowadza w relację miłości z Jezusem i w pełnię zrozumienia darów, jakie Bóg nam dał przez Kościół. Więc w Jej odwiedzinach – w drodze, jaką prowadziła młodzież, a następnie w tym, jak wzięła aktywny udział w kształtowaniu i formowaniu parafii, widzę światło nowej nadziei dla świata!

Idziemy przez czasy, w których nasza katolicka wiara jest żywa, jednakże łatwo może napotkać przeszkody – łatwo może zostać stłumiona z powodu uwarunkowań dzisiejszego świata wynikłych ze wzrostu materializmu i wzrostu egoizmu. Jest coraz trudniej zrozumieć relację miłości, jaką Pan chce z nami utrzymywać. I tę relację miłości krok po kroku odkrywamy przez codzienną obecność Matki Bożej u nas, możliwą dzięki Jej objawieniom. A mówię “u nas”, ponieważ Pan wybrał w Medjugorju 6 młodych – lecz co ma dać, jest dla nas wszystkich!

Ludzie pytają o moje życie prywatne. W pewnym momencie swego życia zostawiłam wszystko, ponieważ chciałam radykalnie zmienić się wewnętrznie. Rozumiałam, że potrzebuję zmiany. A jedyny sposób, w jaki mogłam to uczynić, to z Matką Bożą! Nie mogłam tego uczynić własnymi siłami. Potrzebowałam Jej pomocy i rozumiałam, że Ona udziela jej w Medjugorju! I tak zrodził się pomysł, żeby swe życie oddać Matce Bożej – żeby po prostu tam pojechać i nauczyć się czegoś z Jej szkółki miłości. Chciałam tego, co Ona oferowała. Widziałam to żywe w tamtejszych ludziach.

I moja radość była taka wielka! Odkryłam, że wszystko, o czym mówił Jezus – wszystko, co czynił ze swymi uczniami, drogi wczesnego Kościoła, relacja miłości pomiędzy ludźmi – jest możliwe dzisiaj! Nie wierzyłam w to wcześniej. Szukałam tego. Byłam tego zgłodniała. A gdy jesteście głodni i widzicie położone przed sobą coś, co lubicie, to wtedy... jest tak jak tego ranka, gdy ojciec Paul ofiarował mi obwarzanki. Lubię obwarzanki cynamonowe, ponieważ to dawali mi moja mama i tata, gdy byłam małym dzieckiem. Jestem poza Stanami od 33 lat. Jest więc coś, co przywraca mi pamięć. To, co zobaczyłam w Medjugorju, w życiu przywiodło mi na myśl niebo: że pochodzę z łona miłości Ojca w niebie! On mnie wymyślił. Stworzył mnie. On wydał mnie na świat i ja tęsknię za powrotem do domu. I ta tęsknota za powrotem do domu, to to, czego mi było brak!”

 

Właściwie uformowana pamięć mówi nam, że jesteśmy dziećmi Bożymi... Papież Jan Paweł II opłakuje “dzisiejszą utratą pamięci chrześcijańskiej” i to, że “kultura europejska daje wrażenie ‘cichej apostazji’ części ludzi, którzy posiadają wszystko, czego potrzebują i którzy żyją tak, jakby Bóg nie istniał." Żeby odzyskać nadzieję “konieczne jest powrócić do Chrystusa i na nowo zacząć od Niego!” (13.07.03) I przypomina nam, że to Maryja “ciągle stawia przed pamięcią wierzących historyczne wydarzenia, które są podstawą ich wiary” (9.06.03). A w swym ostatnim orędziu Maryja wzywa nas, żebyśmy swe serca na nowo poświęcili Jej Sercu i Sercu Jej Syna: “Tylko w ten sposób, przez was, możemy jak najwięcej dusz prowadzić drogą zbawienia. Nie zwlekajcie, dzieci, lecz powiedzcie z całego serca: ‘Chcę pomóc Jezusowi i Maryi, żeby jak najwięcej braci i sióstr mogło poznać drogę świętości.’”(25.10.03)

 

Mam plan... W listopadzie 2002 r., zaraz, jak tylko przyjechałem do Medjugorja, Kasia Martin, która też przyjechała tego samego dnia, przyszła do mnie mówiąc: “Modlę się w pana intencjach! Modlę się w pana intencjach!” Gdy ją spytałem: “W jakich intencjach?”, odpowiedziała: “Nie wiem, lecz wiem, że są ważne!” Faktycznie, wyjaśniła, że gdy mieszkała we Włoszech, często podróżowała do Rzymu i bardzo zwracała uwagę na to, co leżało na sercu Ojcu Świętemu. A bardzo wysoki priorytet dla Papieża miało to, żeby chrześcijanie wzajemnie ze sobą współpracowali, żeby Chrystusowi zrobić miejsce w mediach. Kasia wiedziała, że od lat pracowałem nad planem użycia technologii satelitarnej, żeby dzięki telewizji – na żywo – zanosić światu codzienne wydarzenia z Medjugorja. (Dwa lata przed śmiercią o. Slavko Barbarić i ja rozmawialiśmy o tym projekcie – i sądzę, że teraz z mocą oręduje w tej intencji w niebie!)

Później tego samego dnia (jakby w odpowiedzi na modlitwę wstawienniczą Kasi) miałem spotkanie we wsi... i przedstawiono mi projekt, żeby ostatecznie zacząć budowę studia telewizyjnego. Spytałem, ile pieniędzy będzie to wymagać na początek i powiedziano mi, że 100.000 dolarów. Pamiętam, że powiedziałem, że nie mam nic – ale pieniądze nie będą żadnym problemem – Bóg je dostarczy, jeśli ten projekt będzie służył planom Matki Bożej. Jednak zaniepokoiłem się, ponieważ wchodziliśmy w dziedzinę, którą szatan uważa za swoją (i wszystko wskazuje dziś na to, że tak jest)! I z pewnością nie będzie chciał dzielić czasu antenowego z Gospą. Powiedziałem wszystkim, żeby zaraz uklękli i odmówili dziesiątek różańca o ochronę tego planu. Potem wstałem i rozpocząłem powrót do domu. W momencie, gdy się tam znalazłem, otrzymałem na początek 100.000 dolarów!

Każdego roku nowa technologia cyfrowa czyni taki projekt coraz łatwiejszym do realizacji – i tańszym. Jednak ciągle nie jest tani. Szacując z grubsza: transponder na satelicie – 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, będzie kosztować (przez rok) około 350.000 dolarów; studio telewizyjne z wyposażeniem do transmisji satelitarnej przynajmniej 1.500.000 dolarów, a jego urządzenie – następne 500.000 dolarów. Ale dlaczego nie mielibyśmy tego robić? Jest to łatwe do osiągnięcia. Kilka stacji telewizyjnych mówiło mi, że nadadzą wszystko, co się im prześle – jedna nawet pracowała nad wdrożeniem najnowszej technologii tłumaczenia symultanicznego! A czy właśnie Matka Boża nie prosiła nas, żebyśmy się nie ociągali, lecz z całego serca powiedzieli: “Chcę pomóc Jezusowi i Maryi, żeby jak najwięcej braci i sióstr mogło poznać drogę świętości.” (25.10.03) Powiedziała, że tylko przez nas Ona i Jezus “mogą jak najwięcej dusz prowadzić drogą zbawienia”.

Matka Boża może zdobyć naszą duszę w jednej chwili... Jak donosiłem wcześniej, gdy o. Donald Calloway, MIC, rektor pomocniczy narodowego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, był małym chłopcem, codziennie brał heroinę, crack, opium! W wieku 14 lat dopuszczał się przestępstw. Używając jego własnych słów, jego życie to był cykl śmierci. I jednej nocy całe jego życie zmieniło się, gdy za pomocą książki zostały mu ukazane wydarzenia z Medjugorja. On nie wiedział, kim był Jezus, (myślał, że to jest “ktoś taki, jak św. Mikołaj, coś do uszczęśliwiania dzieciaków”... i nawet nie wiedział, że była Najświętsza Maryja Panna! Ale tej jednej nocy, pod wpływem Medjugorja, oddał Jej swe serce! A Ona tej jednej nocy dała mu całą formację katolika! (Patrz PS 2.) Sądzę, że jego doświadczenie jest skrawkiem tego, co może się stać dla świata – poprzez zwrócenie uwagi – obudzenie wspomnień – przez wydarzenia z Medjugorja wkraczające do naszych domów – życia – przez telewizję. A czyż w ostatnich reportażach nie widzieliśmy licznych przykładów dramatycznej zmiany życia na skutek obejrzenia w telewizji migawki z Medjugorja?

Telewizja mogłaby się stać potężnym narzędziem... Błogosławiona Matka Teresa powiedziała, jak obraz jej sióstr w telewizji uratował człowieka w rozpaczy. “Pewien znany Brazylijczyk, człowiek o wysokiej pozycji, napisał do mnie, że utracił wiarę w Boga i człowieka. Zrezygnował ze swej pozycji i wszystkiego i tylko chciał popełnić samobójstwo. Pewnego dnia, gdy przechodził obok sklepu, jego oczy nagle padły na telewizor w oknie. Była akurat scena z Nimal Hriday, siostry wyszukiwały chorych i umierających. Napisał do mnie, że po obejrzeniu tej sceny, ukląkł i pomodlił się po raz pierwszy od wielu lat. Teraz postanowił powrócić do Boga i uwierzyć w ludzkość, ponieważ zobaczył, że Bóg ciągle kocha świat.” (“Jesus, The Word to be Spoken”, Servant Books, 1986, pp.53,54).

Świat jest dużo bardziej gorliwy niż my... Podczas naszego lotu przez ocean (11 września) o. Callowayowi i mnie pokazano film o czymś, o czym nic nie wiedziałem, “Formuła 1” z Frankiem Williamsem. Zaczął zbierać fundusze na własny brytyjski wyścig sprzedając, używane części samochodowe. Ostatecznie wpadł na pomysł umieszczenia sklepu na londyńskiej ulicy naprzeciw mieszkania syna arabskiego szejka. Chłopak zobaczył to, zakochał się w samochodach; i odtąd on już nie musiał sprzedawać używanych części samochodowych. Arabski baron naftowy obsypał go milionami. Dzisiaj, według filmu, Frank Williams ma roczny budżet wynoszący 350.000.000 dolarów i ekipę 400 techników – którzy są mu tak oddani (jak powiedział narrator), że w ogóle nie prowadzą życia towarzyskiego! Pracują całą dobę, ponieważ samochód musi być udoskonalany każdego dnia! Co za poświęcenie! To są poważni ludzie!

I my musimy być tacy. Razem możemy sprawić, że oblicze Matki Bożej z Medjugorja będzie promienieć na całym świecie. I nie możemy się ociągać!

O co cię prosimy... Każdy, kto był w Medjugorju jest proszony o przesłanie 1 $ w darze Matce Bożej! W Medjugorju było ponad 20 milionów pielgrzymów. Jeśli każdy pielgrzym odpowie na ten apel – i podejmie się przekazania go każdemu (a ci, którzy obiecali, nadal każdego dnia będą odmawiać w tej intencji dziesiątek różańca), to będziemy mogli dać Matce Bożej tę satelitarną stację telewizyjną i mieć ją na miejscu, gdy nadejdzie ten trwały cud! Każdy, kto był w Medjugorju, jest proszony o przesłanie 1 $ na “stację telewizji satelitarnej”:

"Satellite TV Station"

C/o Children of Medjugorje, P.O. Box 1110, Notre Dame, Indiana 46556 (USA)

(Patrz PS3.)

Droga Matko, chcemy pomagać Tobie i Jezusowi, żeby jak najwięcej braci i sióstr poznało drogę świętości! I nie chcemy się ociągać!

Denis Nolan

© 2003 Children of Medjugorje


15 listopada 2003

Drogie Dzieci Medjugorja!

Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!

1. Arlene prowadzi dziecięcą grupę modlitwy w Miami. Jak wielu przyjaciół Medjugorja, pragnie “pomagać Jezusowi i Maryi, żeby jak najwięcej braci i sióstr poznało drogę świętości” (25.10.03). Widziała tak wiele cudów w trudnych sytuacjach rodzinnych, takich jak rozwody, brak odpowiedzialności, itd... Opowiada, jak pewnego dnia przyszła do niej ze łzami w oczach matka jednego z dzieci. “Mój mąż jest taki niegodziwy w stosunku do mojej córki”, powiedziała. “Widział ją z obrazem św. Teresy z Lisieux i zaczął ją ośmieszać przed wszystkimi, mówiąc, że teraz jego córka zajmuje się czarami!” Poprosiłam go, żeby z niej nie kpił, nie ranił jej. Odpowiedział mi: “No więc będzie tak: będę kpił nadal, bo nie zamierzam w domu tego tolerować!” Wtedy nasze niemowlę zaczęło płakać i musiałam zostać w kuchni, żeby je nakarmić, podczas gdy mój mąż kładł naszą córkę do łóżka. Ponieważ monitor przy łóżku był włączony, mogłam wyraźnie słyszeć ich rozmowę. Mark miał trudności, żeby położyć Filiolę i słyszałam, jak mała mówiła do niego: “Tatusiu, nie położę się, dopóki się razem nie pomodlimy!” “OK”, powiedział, “jaką modlitwę chcesz, żeby odmówił?” Ona spytała: “Czy znasz Ojcze nasz?” “Tak”, powiedział, “OK, nie ma problemu!” Wtedy mogłam usłyszeć, jak razem odmawiają Ojcze nasz, Zdrowaś Mario i Chwałą Ojcu. Płakałam, płakałam, płakałam. Nigdy bym w to nie uwierzyła! Przecież Mark właśnie z niej kpił! I na moich oczach zaczął się zmieniać...”

Jakie cudowne oparcie mają dzieci w modlitwie, gdy załamał się dialog rodzinny i gdy czują się takie zaniepokojone, takie opuszczone!

 

2. Ludzie nas pytają: “Dlaczego Gospa często powtarza te same orędzia?” Odpowiedź jest prosta, chodzi tu o inną, całkiem zwyczajną sprawę: “Gdy byłeś mały, ile razy twoja matka powtarzała ci, żebyś umył zęby?” Oczywiście, powtarzała to aż do tego dnia, gdy zobaczyła, jak jej dziecko zdecydowało się robić to samo, gdy ona już nad nim nie stoi.

Gdyby potem nagrać na CD wszystkie słowa, jakie matka szepcze do swego dziecka w czasie jego pierwszych lat, bylibyśmy zdumieni. Jednak to właśnie te słowa powtarzane bez ustanku powoli budują osobowość dziecka, a także uspakajają je; to ten głos matki i jej proste słowa kształtują dziecko i pozwalają mu odczuć czyjąś obecność, uwagę, serce... Dla niego jest to żyła złota na przyszłość! Gospa nie stara się o dyplom z literatury na Sorbonie. Nie, Matka Słowa stara się kształtować swe dzieci, żeby uczynić z nich świętych, a to zupełnie inna droga.

25 października powtórzyła słowo, którego nie można zignorować, ponieważ jest decydujące dla nas wszystkich: “Wzywam was ponownie, żebyście się poświęciły mojemu sercu i Sercu mojego Syna Jezusa. Pragnę, dzieci, prowadzić was wszystkie drogą nawrócenia i świętości...” Gdy Najświętsza Panna rzuciła to wezwanie w Fatimie, kilka miesięcy później ustała pierwsza wojna światowa, mimo to, że za wezwaniem nie poszło zbyt wielu. Maryja wie, dlaczego dziś ponownie je rzuca. Każdy uważny rodzic wie, że w szkole lub gdzie indziej jego dziecko może spotkać kogoś, kto może dla żartu zaproponuje mu, żeby się komuś oddało, ale... nie Bogu! Otóż nieprzyjaciel nigdy nie żartuje, przychodzi, gdy się go wzywa, bardzo zadowolony, że może szkodzić, niszczyć i burzyć. Oddanie się to potężne pragnienie duszy ludzkiej, lecz nie można się pomylić i oddać się byle komu! Szczęśliwe dziecko, które rodzice poświęcą Bożemu Sercu i Sercu Matki Bożej już od łona matki lub podczas chrztu; będzie ono posiadało szczególną łaskę opieki, ponieważ Bóg będzie do niego zaproszony jako pierwszy. Będzie bardziej odporne na inne propozycje oddania się, które w różnych formach mnożą się wśród młodych. Tutaj Maryja rzuca nam wezwanie bardzo poważne, dla wielu to sprawa życia lub śmierci!

Listopad skłania nas do rozważań na temat życia i śmierci, skorzystajmy więc z tej okazji, żeby ocenić prawdziwość naszego oddania! Czy jest ono rzeczywiste? Wielu myśli o tym, żeby poświęcić Bogu swój czas, swoje serce, swój majątek, swoją rodzinę, swoją pracę, itd..., lecz niewielu stara się oddać Mu swoją śmierć. Dlatego zachęcam was, żebyście od dziś poświęcali trochę czasu na bardzo cichą i głęboką modlitwę i prosili Boga o łaskę podjęcia tych szczególnych kroków, źródła wielkiego pokoju. W tym celu wystarczy Panu powiedzieć, że oddajecie Mu na własność swoją śmierć, że całkowicie Mu ją powierzacie, że macie pełne zaufanie, że On ją wykorzysta w jak najlepszy sposób dla was i dla waszej przyszłości.

Jest kilka etapów kluczowych, oto cztery z nich, które pozwolą naprawdę posunąć do przodu to oddanie.

a – W akcie zawierzenia i oddania z góry podziękujcie Bogu za dzień, w którym On po was przyjdzie, ten dzień wielkiego spotkania, który On sam wybierze, a więc najlepszy. Czy to będzie jutro? Czy za 10 lat, za 30 lat? To Jego wybór, a wy się przygotowujecie na Jego przyjście w pokoju.

b – Z tym samym zaufaniem podziękujcie Bogu za sposób, jaki wybrał, że po was przyjść. On wie, dlaczego ten sposób jest najlepszy i spodziewa się, że ten wybór pozostawicie Mu bez żadnego lęku czy zdenerwowania. Pułapką jest pozwolić pobiec swej wyobraźni do przodu, rozważając taką czy inną formę naszego odejścia, która nami wstrząśnie. To na próżno, a nieprzyjaciel może się tym posłużyć, żeby zaszczepić wam niepokój. Przeciwnie, na przykład powiedzcie Bogu: “Panie, jaki piękny jest plan, który opracowałeś, żeby mnie zabrać, jaka to pociecha dla mnie wiedzieć, że pochodzi on od Ciebie, a nie od bezsensownego przypadku! Z góry oddaję Ci to wydarzenie, żeby nade mną było Twoje błogosławieństwo, żebym bez oporu zgodził się zmierzać w Twe ramiona!”

Jeśli zablokujecie jeden z tych kroków, nie niepokójcie się, nie wysilajcie się, po prostu powiedzcie Panu o swojej blokadzie i poproście Go o łaskę oddania się. Potem pozwólcie, żeby przyszła spokojnie w swoim czasie. Dwa dalsze kroki wprowadzą was dużo dalej w prawdziwe oddanie serca; na pierwszy rzut oka są wymagające, lecz raz głęboko przeżyte, są źródłem wielkiego uzdrowienia wewnętrznego i pokoju.

c – Pomyślcie o dwóch lub trzech osobach, które najbardziej kochacie, a potem odnośnie ich życia i odejścia uczyńcie ten sam krok zaufania: “Panie, dziękuję Ci za dzień, w którym przyjdziesz po X, ten dzień Twojego spotkania z nim, który Ty sam wybierzesz, a więc najlepszy. Czy to będzie jutro? Czy za 10 lat, za 30 lat? To jest Twój wybór i na ten dzień przygotowuję się w pokoju.” Często odmówienie tej modlitwy ujawnia lęki, oznaki, że mamy własne wyobrażenia na temat tego, co dla tej osoby jest odpowiednie. Zamiast Boga bardziej wolelibyśmy sami decydować! Samemu planować przyjścia i odejścia! To uczucie jest naturalne, lecz Gospa zachęca nas, żebyśmy w stosunku do naszych bliskich przeszli od miłości ludzkiej do miłości Bożej. Odkąd w naszych sercach tryska ta prawdziwa miłość, jest naszym głębokim pragnieniem, żeby ukochana osoba realizowała dla swego życia Boży plan, ponieważ on jest dla niej szczęściem największym z możliwych. Przez miłość oddajemy się na służbę temu planowi, na służbę świętości tej osoby, żeby pomóc jej przeżyć pełnię jej misji na ziemi. Zapominamy o naszych własnych pragnieniach lub projektach dotyczących tej osoby, żeby pełną kontrolę pozostawić Bogu. To miłość ofiarna, która nie chce posiadać, lecz która się daje, jak nam tego przykład ukazuje Matka Boża w swej szalonej miłości do Jezusa: Ona współdziałała w dotyczącym Go planie Ojca, nawet jeśli Jej natura bez wątpienia wybrałaby dla Jej Syna co innego.

d – Podziękujcie Bogu także za sposób, w jaki On przyjdzie po te najukochańsze osoby, tak jak dziękujecie za wasze własne odejście z tego świata. Ponadto unikajcie całej gry wyobraźni, łaska jest dawana tylko w chwili obecnej, a lęk marnuje chwilę obecną.

Oczywiście to oddanie dokonuje się przez Serce Maryi, a my gorąco zachęcamy Ją, żeby w tym wielkim dniu naszego przejścia sama przyszła nas zabrać. Całe oddanie się to mała śmierć i małe zmartwychwstanie, my się pewnej rzeczy pozbawiamy (to boli!), żeby wróciła ona do samego Boga, a wtedy jak w poranek wielkanocny wniknie w nas pokój. W istocie, ile ciągniemy za sobą niepokoju i chorób, rozpaczliwie czepiając się rzeczy, nad którymi nie mamy kontroli! Osoby naprawdę oddane Bogu nie mają nic do stracenia, pozostają wolne i spokojne wśród fal, ponieważ wszystko złożyły w Bożym banku.

Uwaga! Gospa to nie jest miła pani, która co miesiąc ofiarowuje nam religijny krem, żeby sprawić nam przyjemność! Ona chce ukształtować swych apostołów na to, co nazywa “nowymi czasami” i nikt z nas nie wie, co one kryją. Ona wie! Bez tego oddania się nie moglibyśmy za Nią iść, nasze dobra umieścilibyśmy w złym banku i szybko zostalibyśmy zrujnowani. 2 października dając orędzie Maryja płakała, ponieważ widziała jak łatwo pozwalamy się zafascynować fałszywym pokojem i fałszywym światłem szatana. Wysyłając Swą Matkę do Medjugorja, Jezus mówi do nas coś w rodzaju: “Czyńcie wszystko, co Ona wam powie!”

(Zobaczcie w PS ofiarowany przez Kościół akt oddania na 8 grudnia).

Droga Gospo, nasze oczy są wpatrzone w Ciebie,

Twoje matczyne Serce daje nam wszystkie środki, żebyśmy się stali jak Ty,

święci i szczęśliwi!

S. Emmanuel

PS. Odprawcie nowennę do Niepokalanego Poczęcia polecaną przez Ojca Świętego!

od 30 listopada do 8 grudnia

1- Codziennie dziesiątek różańca zakończony potrójnym wezwaniem:

“O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.”

2- Komunia św. 8 grudnia lub pomiędzy 30 listopada a 8 grudnia. Zalecana spowiedź.

MODLITWA:

O Maryjo, Pani Różańca Świętego, chcemy w tym roku 2003 oddać się Tobie w sposób bardzo szczególny, skoro nasz Ojciec Święty Jan Paweł II chciał, żeby ten rok był szczególnie poświęcony Tobie.

Niech rozważanie różańca, wzbogacone o tajemnice światła, będzie w Twej szkole drogą głębszej kontemplacji i wierniejszego naśladowania Twego Boskiego Syna.

Rodzinom, który rozważają różaniec, daj jedność i silniejszą miłość, które pomogą im przezwyciężać próby, a parafiom, które gromadzą wokół Ciebie wiernych, nowy poryw misyjny.

Królowo Różańca, wobec gróźb, niebezpieczeństw i wszystkich wojen mogących nas zniszczyć, przyjdź nam z pomocą, jak nam to obiecałaś.

Wyproś nam pokój serca i pokój na świecie.

Niech nas nic nie oddali od Twojego spojrzenia i Twojej macierzyńskiej obecności, nasza przemożna Pośredniczko u Bożego Serca!

Amen.

Imprimatur, Paryż, 7 kwietnia 2003


 Na stronie tej zamieszczono materiały z strony Chorwackiej Ojców Franciszkanów www.medjugorje.hr/ulazakplstipe.htm i  źródło “Enfants de Medjugorje” (“Dzieci Medjugorja”), www.childrenofmedjugorje.com

Archiwum wiadomości 

 

Zbąszynek 2002-2004

Telefon

0 (prefix) 68 384 99 29

Fax

-------------------

Poczta elektroniczna

Informacje ogólne:

 mjundzill@poczta.onet.pl , jurdan50@poczta.fm